365 dni- Blanka Lipińska
Tytuł: 365 dni
Autor: Blanka LipińskaRok wydania: 2018
Wydawnictwo: Edipresse
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 472
Moja ocena: 1/11
Laura wraz w chłopakiem, przyjaciółką i jej drugą połówką wyjeżdżają na Sycylię w celu odpoczęcia od codzienności. Wakacje burzy im Massimo, który jest donem tamtejszej mafii i ma obsesję na punkcie Laury, którą widział w swojej wizji, gdy był blisko śmierci. Porywa ją i daje jej ultimatum. Ma zostać z nim 365 dni i spróbować go pokochać albo on zrobi krzywdę jej rodzinie. Dziewczyna oczywiście się zgadza spędzić ten czas z porywaczem, który niezmiernie ją pociąga. (Do tej pory nie wiem dlaczego)
***
Im bliżej premiery ekranizacji tej książki, tym głośniej się o niej robi. Dlatego też postanowiłam sprawdzić o co tyle szumu. Słyszałam mnóstwo opinii od moim znajomych i rodziny, ale były one tak różne, że zdecydowałam się w końcu po nią sięgnąć.
Jest to nie najgorsze opowiadanie z Wattpada. To była moja pierwsza myśl po zamknięciu tej książki. Jakiś czas temu miałam taki okres nałogowego czytania Wattpada i szukania na nim perełek. Ta książka by się w nich nie znalazła, bo nie jest to nic ciekawego. Może inaczej... Historia nie jest zła, pomysł też. Jednak napisana jest w okropny sposób, a wątki są beznadziejnie poprowadzone. Czytając miałam milion myśli na minutę, jak inaczej napisać jakąś scenę albo w jaki inny sposób rozwiązać dany problem. Nie spodobała mi się żadna postać i mam ogromny dylemat, który z głównych bohaterów jest gorszy. Laura, która jest okropnie pustą bohaterką. To materialistka, która myśli tylko o sobie. Massimo za to jest kreowany na groźnego mafijnego dona, którego wszyscy powinni się bać. Jest narwany i nie myślący. W stylu- ktoś dotknie Laury, trzeba go zabić. Nie myśli o konsekwencjach swoich działań, ani o swojej mafijnej rodzinie. On, w przeciwieństwie do Laury, nie myśli tylko o sobie, ale też o niej.
Zachowania bohaterów nie sprowadzają na nich żadnych prawdziwych konsekwencji, tak jakby tylko oni byli ważni na świece, a reszta ludzi musi się podporządkować. Na przykład:
- Massimo zabija wielu ludzi, ale nikt po niech nie płacze, nikt ich nie szuka, czy też nikt nie ma z tym problemu, nawet policja;
- Laura wyjeżdża do Włoch i wraca w nowym samochodzie, nowych ubraniach wartych fortunę, a jej rodziców wcale to nie interesuje. Wychodzą z założenia, że gdy będzie chciała im to wyjaśnić to to zrobi, jak nie to nie.
Sposób zdobywania Laury przez Massima był dla mnie bardzo drastyczny i obsceniczny i do tej pory nie mogę uwierzyć, że udało mu się ją w sobie rozkochać. Sena w hotelu, gdzie była przywiązana do łóżka i musiała patrzeć... Ohyda! Musiałam odłożyć po tym tą książkę, bo nie było dla mnie w tym nic podniecającego czy nawet moralnego. Dziewczyno, co ty w nim widzisz?!
Zakończenie tej książki było jednocześnie fantastyczne i okropne. Fantastyczne, dlatego że w końcu skończyłam czytać. Okropne, ponieważ nie miało większego sensu ani nie zachęca do sięgnięcia po kolejną część, przynajmniej w moim przypadku. Na moim blogu nie znajdziecie recenzji kolejnych części, to mogę wam obiecać.
Próbując znaleźć jakieś plusy, to na okładkę bardzo dobrze się patrzy. Jest minimalistyczna i bardzo ładnie zrobiona.
Czytałam jedną z książek z serii o Greyu i muszę stwierdzić, ze jeżeli macie zamiar sięgnąć po 365 dni, to z czystym sercem wam to odradzę i podam Greya. Jest on o wiele lepszy od tej książki. Bardzo się cieszę, że nie wydałam ani grosza na tą lekturę, tylko pożyczyłam od koleżanki. Kolejny plus ;)
Mam nadzieję, że fanki tej książki mnie nie zlinczują, ale jestem ciekawa waszych zdań o tej książce w komentarzach. Czekacie na film?
Wasza
J.S.

Mam tę książkę na półce, jednak jest jeszcze przede mną. Czeka na moment, gdy będę potrzebowała konkretnego odmóżdżenia ;)
OdpowiedzUsuńIdealnie się do tego nadaje :)
Usuń