Świąteczne drzewko życzeń- Emily March


Tytuł: Świąteczne drzewko życzeń
Oryginalny tytuł:The Christmas Wishing Tree
Autor: Emily March
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Moja ocena: 5/11



To było moje pierwsze zetknięcie z tą autorką i po przeczytaniu mam bardzo mieszane uczucia. Jest to książka, która skłania do przemyśleń. Nie jest to typowy romans, ponieważ historia skupia się głównie na wątkach pobocznych, których jest tu naprawdę wiele, a nie na relacji głównych bohaterów.

Historia opowiada o Jennie, która dużo pracuje jako lekarz i samotnie wychowuje Reillego, którego adoptowała po śmierci jego mamy. Kobieta ma problem ze stalkerem, który robi jej nieprzyjemne żarty. Z drugiej strony mamy Devina, który na co dzień mieszka w Australii, ale na święta odwiedza rodzinę mieszkającą w małym miasteczku w górach. Pewnego dnia dostaje telefon od chłopca, który uważa go za Świętego Mikołaja i prosi go o spełnienie jego największego marzenia. Chłopiec marzy o tatusiu, który chronił by jego mamę oraz spędzał z nim czas, gdy jego mama jest w pracy. Losy tych trzech osób łączą się w niesamowity sposób i tworzą historię opowiadającą o wierze, nadziejach oraz mocy rodziny i przyjaciół.

Zacznę od tego co najbardziej raziło mnie w tej książce. Romans, który powinien stać na pierwszym miejscu, został zepchnięty na pobocze przez nadmiar innych wątków, które okazały dla mnie o wiele ciekawsze. Uczucie rodzące się między Devinem a Jenną było nagłe i tak naprawdę nie wynikało z niczego, bo bohaterowie nie spędzali ze sobą za wiele czasu, nie rozmawiali o swoich uczuciach, ani nie budowali związku. Tak nagle stwierdzili, kochamy się, więc weźmy ślub i zróbmy dużo dzieci. Brakowało mi romantyczności i namiętności. Wiele rzeczy, które zdarzały się miedzy bohaterami były jedynie wspominane w zdaniu lub dwóch.
Główni bohaterowie nie przypadli mi do gustu, jednak bardzo polubiłam kilka drugoplanowych postaci, takich jak Cam, ojciec Davina czy Celeste.
Okładka książki jest jej ogromnym atutem. Dawno nie zachwycałam się tak żadną okładka. 
Opisy miasteczka były bardzo obrazowe i sprawiły, ze poczułam się jakbym naprawdę tam była. Było to bardzo przyjemne szczególnie, że w tym roku na święta zabrakło śniegu. 

Nie jestem pewna czy sięgnę po kolejna książkę tej autorki. Pomysł zdecydowanie był ciekawy, jednak sposób przedstawiania tej historia nie spodobał mi się. A jakie są wrażenia po przeczytaniu tej książki?
Wasza 
J.S.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wybrani - C.J. Daugherty (I część)

"Pokochać Jasona"- Ella Maise